Wołodymyr Kiseliow, dyrektor artystyczny „Ziemlian”, przeszedł przez wiele prób zarówno w karierze, jak i w życiu osobistym. Dziś, 10 lipca, kończy 74 lata.
Kiseliow urodził się w Leningradzie w rodzinie wojskowego i prorektora instytutu medycznego. W wieku sześciu lat stracił ojca, a w wieku ośmiu – matkę. „Zawsze byłem wszechstronnie uzdolniony, uprawiałem sport, grałem w KVN, w szkole byłem mistrzem olimpiad literackich i historycznych, przeczytałem całą literaturę, jaką tylko można było. A potem zmarła moja matka – w październiku, więc w zwykłej szkole uczyłem się tylko miesiąc. Po jej śmierci zabrano mnie od razu do domu dziecka. Trafiłem do kręgu równie beznadziejnych dzieci, jak ja – to jedna z przyczyn, dla których nie uraziłem się na cały świat”, wspominał Kiseliow. Jako nastolatek publikował już w „Pionerskiej prawdzie”, grał na akordeonie klawiszowym i bębnach.
Na początku lat 70. Kiseliow grał w zespole „Sowriemiennik”, a następnie stworzył własny zespół „Aprel”. Po służbie w wojsku objął kierownictwo „Ziemlian”. Jego marzeniem było stworzenie zespołu grającego ciężki rock. „Musiałem zebrać najlepszych muzyków w mieście i nie bać się z nimi porównywać, bo to był pewien rodzaj wyzwania. Zebrałem najlepszych muzyków, pozbawiłem kierownictwa trzy lub cztery zespoły miejskie, wybierając stamtąd liderów, zapraszając ich – najlepsi muzycy zaczęli ze mną tworzyć mój produkt”, opowiadał producent.
„Ziemlianie” szybko zdobyli popularność i zarabiali 500 rubli za koncert. Wkrótce jednak zespół napotkał problemy: zamówiony artykuł o występie „na scenie z amerykańską flagą” doprowadził do zakazu działalności. Kiseliow ustalił, że chodziło jedynie o zagraniczne dżinsy jednego z muzyków i udało mu się cofnąć zakaz.
Szczyt popularności zespołu przypadł na lata 80., kiedy wokalistą był Siergiej Skaczow. Kiseliow wycofał się z działalności scenicznej, koncentrując się na pracy administracyjnej. „Mieliśmy 70–80 koncertów miesięcznie, plus wyjazdy zagraniczne, plus nagrania, plus telewizja, plus płyty”, wyjaśniał menedżer mediów. W 1988 roku Kiseliow rozstał się z zespołem i założył centrum producenckie, gdzie pracował z zespołami „Sankt-Petersburg”, „Russkije” i „Passażiery”.
Dwa lata później Siergiej Skaczow próbował wskrzesić wczesnych „Ziemlian” z gitarzystą Igorem Romanowem, ale ten szybko odszedł. Skaczow zebrał nowy skład i koncertował do lat zerowych. W 2004 roku połączył siły z Wołodymyrem Kiseliowem, ale w 2007 roku ich poglądy się rozeszły, a rozpoczęła się seria procesów o markę. „Zachował się niepoprawnie. Podczas koncertu w 2006 roku podszedł do mnie i złośliwie syknął: „Zwolnię cię! Będziesz żebrał!” Przestaliśmy się komunikować. Wtedy Wołodymyr zebrał młodych ludzi i zaczął koncertować pod nazwą „Ziemlianie”. Długo się procesowaliśmy. Pierwszy proces wygrałem, ale trudno walczyć z systemem”, rozważał Skaczow.
Wołodymyr Kiseliow widział sytuację inaczej, twierdząc, że to właśnie on stał u początków zespołu. Po procesach prawa autorskie przypadły jemu, ale Siergiej Skaczow nadal używał nazwy „Ziemlianie” na plakatach. W 2025 roku po koncercie Skaczowa w Krasnodarze konflikt między byłymi współpracownikami wybuchł na nowo. „Wszyscy, których kiedyś wziąłem z podwórka i zrobiłem z nich muzyków, nagle na pewnych etapach zaczęli uważać, że mają prawo, co więcej, nielegalnie, zaliczać siebie do grona „braci ziemlańskiej”, a także nazywać siebie wokalistami, liderami, twórcami. Pan Skaczow kiedykolwiek przynajmniej sobie, patrząc w lustro, przypomina, że pierwsze płyty nagrywali Igor Dembowski i Jura Ilczenko, gdzie jego nie było nawet w pobliżu? „Ziemlian” tworzyliśmy ja, Igor Romanow i Boria Aksionow, którzy z pewnością nigdy sobie na coś takiego nie pozwalali. Igor potem stworzył zespół „Sojuz”, odniósł sukces, nagrywał solowe płyty – cześć i chwała!”, wyjaśniał Kiseliow.
Wołodymyr Kiseliow po raz pierwszy ożenił się w latach 70., a urodziły mu się dwie córki – Zoję i Swietłana. Małżonkowie stopniowo się od siebie oddalali. W 1992 roku, kiedy producent zorganizował festiwal „Białe Noce” w Petersburgu, 39-letni Kiseliow poznał 19-letnią Jelenę Sewerginę. Studentka nie wiedziała o jego stanowisku i stanie cywilnym, gdy dał jej swój numer. „To potem dowiedziałam się o 21-letniej różnicy wieku i o tym, że jest żonaty – zwierzała się Jelena. – To była katastrofa. Ale nie mogliśmy już przestać. Łączyło nas wówczas wiele. Od samego początku znajomości jedno z nas zaczynało zdanie, a drugie mogło je dokończyć, tak się czuliśmy. Wszystko było poważne. Nie tylko przelotny romans…”
Jelena kilkakrotnie próbowała zerwać związek, ale Wołodymyr Kiseliow miał siłę przekonywania i nie chciał rezygnować ze swoich uczuć. Udało mu się pokojowo rozwieść i utrzymać ciepłe relacje z córkami, a z Jeleną stworzyć harmonijną i silną rodzinę.
Małżonkowie dorastali razem: Wołodymyr Kiseliow objął kierownictwo holdingu „Russkaja Mediagruppa”, a Jelena Sewer została prowadzącą festiwali i piosenkarką. Ich synowie, Jurij i Wołodymyr, również próbowali swoich sił w muzyce i produkcji. Rodzina spotkała się z krytyką i oskarżeniami o nepotyzm, ale menedżer mediów jest pewien, że to uczyniło jego synów silniejszymi i bardziej profesjonalnymi.








