Ksenia Sobczak skrytykowała Andrieja Burkowskiego po jego wywiadzie z Jurijem Dudziem. Dziennikarka stwierdziła, że wypowiedzi aktora na jej temat i na temat jej męża Konstantina Bogomołowa „bardzo ją zasmuciły”.

W swoim wpisie Sobczak oskarżyła artystę o kłamstwo, przypomniała o ich wspólnej pracy z Bogomołowem i wyjaśniła sens swojego poprzedniego wpisu, w którym porównywała kariery emigrującego Burkowskiego i Jury Borisowa.

Szczególnie dotknęła Sobczak opowieść Burkowskiego o ich spotkaniu we Włoszech. Dziennikarka twierdzi, że z aktorem i jego żoną Olgą dwukrotnie jadali kolację i długo rozmawiali, podczas gdy w wywiadzie Burkowski opisał ich spotkanie jako przypadkowe.

„Jak się okazało z wywiadu Dudzia, z nami najwyraźniej wstydliwie było dwa (!) razy jeść obiad i kolację. Andrieju, wstydzisz się tego przed nowymi przyjaciółmi, czy co? Po co kłamać, i to z tak błahego powodu? Co to mówi o człowieku, jeśli wstydzi się powiedzieć, że jadł kolację i spędzał czas z kimś „niepożądanym”? Nawiasem mówiąc, ani razu przez te dwa długie dni nie powiedziałeś nikomu z nas, że Konstanty robi „coś”, co głęboko odrzuca Andrieja Burkowskiego”, napisała Sobczak.

Ponadto Sobczak potępiła Burkowskiego za jego stosunek do nominacji Bogomołowa na rektora Szkoły-studiów MChAT. Przypomniała, że aktor wiele pracował z reżyserem w Rosji, a ich wspólne spektakle przyniosły mu sukces zawodowy.

„Pisać, wyjechawszy z Rosji, o swoim przyjacielu (byłym, jak zrozumiałam z wywiadu), który tak wiele dla ciebie zrobił w twoim zawodzie, z którym wystawiliście tyle utalentowanych spektakli, które przyniosły ci sukces, to podłość. No i jak? Rozkwitła szkoła-studia? Zadowolony? Powiedz, czy jest dziś w Rosji człowiek, który tak świetnie pracuje z aktorami, jak Kostia? Odpowiedz szczerze sam sobie. Nie mogę być obiektywna, a ty pracowałeś z nim. Dużo pracowałeś”, oświadczyła Sobczak.

Osobno Sobczak odniosła się do słów aktora na jej temat, podkreślając, że zawsze wspierała artystów budujących kariery za granicą. Przypomniała, że „jedyna mowa Zwiagincewa” była na jej nagrodzie, i że „płakała ze szczęścia na premierze „Lewiatana””, a także „dużo pisała o „Nielubow””.

„Oskarżyć mnie o to, że nie cieszę się z tych, którzy wyjechali i budują karierę na Zachodzie, to po prostu śmieszne, Andrieju. Ja też cieszę się z ciebie. Cieszyłam się. Dopóki nie dowiedziałam się, że najwyraźniej spotkaliśmy się po prostu na ulicy przypadkiem”, podkreśliła dziennikarka.

Na zakończenie Ksenia wyjaśniła, że jej publikacja o porównaniu karier Burkowskiego i Borisowa nie była krytyką emigracji ani nauki języków obcych, ale refleksją nad „ironią losu”:

„Mój wpis dotyczył ironii losu. Mówił, że oto jeden człowiek stara się, stara się, wypowiedzi, agenda, a wychodzi wszystko zupełnie inaczej. Bez tego całego obowiązkowego dla wielu wyjeżdżających zestawu”.

„O tym właśnie piszę. I szczerze życzę ci powodzenia w twojej karierze i na twojej drodze. Jestem pewna: aby odnieść sukces, wcale nie trzeba odrzucać tych ludzi, którzy nic oprócz dobra ci nie zrobili”, podsumowała Sobczak.

Andriej Burkowski, znany ze skeczy „Daësz molodioż”, opuścił Rosję z rodziną wkrótce po rozpoczęciu specjalnej operacji wojskowej. Aktor osiedlił się w USA, ale nadal podróżuje i występuje z kolektywami teatralnymi, takimi jak „Czajka. True Story” i „Delirium”. Rozwija także własną szkołę, prowadzi kursy i warsztaty, a w Nicei zorganizował obóz aktorski dla dzieci.