Gwiazda seriali Alina Lanina, licząca 37 lat, od kilku lat jest mężatką i wychowuje dwójkę dzieci – syna Lwa i córkę Nadzieję. Jednak swojego męża do tej pory nie przedstawiła szerokiej publiczności.
Sama Lanina twierdzi, że nie ukrywa męża. „Nie chowam go specjalnie. Ale generalnie nie jestem zwolenniczką nadmiernej publiczności. Co jem na śniadanie, jak robię remont i gdzie chodzę na manicure – zostawiam to influencerom i bohaterom programów telewizyjnych. Jeśli ktoś będzie chciał, łatwo znajdzie imię i nazwisko. On nie jest oligarchą, nie jest żonaty. Ogólnie rzecz biorąc, nie ma niczego, z czego można by zrobić gorącą wiadomość” – podzieliła się aktorka.
Alina podkreśliła, że nie jest zależna finansowo od mężczyzny. „Nasz dom oficjalnie jest mój, jestem w stanie sama się utrzymać — to moja decyzja. Kiedy mam poczucie materialnego trofeum za swoją pracę, czuję się szczęśliwsza. Każda dziewczyna ma w tym zakresie swoją strefę komfortu. On utrzymuje siebie, nas. Ma swoje mieszkanie. W kryzysowych momentach każde z nas zawsze może pobyć samo. Przypuszczam, że to również wpływa na jakość relacji. Jesteśmy razem nie z powodu beznadziejności codziennego życia, gdy ludzie mieszkają pod jednym dachem tylko dlatego, że nie mogą się wyprowadzić — nie mają dokąd. Albo gdy kobieta zostaje z mężczyzną tylko dlatego, że nie ma własnych pieniędzy. W naszym przypadku takie manipulacje sobą nawzajem są wykluczone. Jesteśmy razem tylko dlatego, że tak jest nam dobrze, nikt nie znęca się nad sobą” — zaznaczyła celebrytka.
Aktorka poradziła też dziewczynom, by nie wychodziły za mąż pod presją społeczną, lecz słuchały swojego serca. „Uważam, że dziewczyna powinna wchodzić w związek tylko z takim mężczyzną, z którym będzie jej łatwiej i lepiej niż samej”.
„Rodzina na dłuższą metę to praca emocjonalna, obowiązki domowe, odpowiedzialność. Jeśli kobieta nie będzie odczuwać bezpieczeństwa psychicznego i materialnego, jeśli będzie żyła w stresie, zmęczeniu, strachu, niepewności, nieufności, pod presją, jej życiowe źródło energii zgaśnie. Wszyscy znamy historie, w których kobieta po rozwodzie rozkwitła, stała się swoją najlepszą wersją, weszła w nowe związki z tymi samymi obowiązkami i trudnościami życia rodzinnego, ale w środku była szczęśliwa i zrelaksowana” – podsumowała Łanina.








