Aleksander Domogarow, symbol seksu lat 90., zawsze wybierał trudne role wymagające pełnego zaangażowania, a w życiu prywatnym nie szukał łatwych dróg. Aktor, który 12 lipca obchodzi 63. urodziny, musiał przeżyć wiele tragedii.

Домогаров urodził się w 1963 roku w rodzinie Jurija Lwowicza Dołogarowa, artysty i dyrektora naczelnego Moskiewskiego Koncertu. Rodzice mieli już starszego syna Andrzeja, ale przed Aleksandrem stracili córkę, która przeżyła tylko dwa miesiące. „Jej śmierć była wielkim ciosem dla rodziców. A w 1963 roku urodziłem się ja. Rodzice odebrali to jako nagrodę za swoje cierpienia. Dorastałem jako dość rozpieszczone dziecko, dostawałem wszystko, czego chciałem, jak mi się wydawało. Byłem takim babcinym wnuczkiem. Boże, jak sobie teraz przypomnę, to aż mnie przeszywa dreszcz. Czy to naprawdę wszystko ze mną było? Te długie włosy, motocykl i czysty infantylizm. Biedni rodzice, ileż oni się ze mną nacierpieli” – wspominał aktor.

Pomimo trudności, jakie napotkał w dzieciństwie, Domogarow wyrósł na utalentowanego aktora: ukończył szkołę „Szczepkin”, dostał główne role w teatrze i został gwiazdą kina.

Kariera Aleksandra Domogarowa

Jeszcze podczas studiów Wiktor Korszunow, mistrz kursu, powierzył Dołogorowowi rolę Raskolnikowa. Aktor zaczynał w Teatrze Małym, potem przez 10 lat pozostał w ЦАТРА. Nie lubiąc wygód, przeniósł się do Teatru im. Mossovieta, gdzie błyszczał w spektaklach „Mój biedny Marat”, „Cyrano de Bergerac”, „Dziwna historia doktora Jekyla i pana Hyde'a”, a także w „Ryszardzie III”.

Domogarov zadebiutował w kinie w latach 80., a pierwszą sławę zdobył po roli Pawła Gorina w „Dziadach III”. Jego rozpoznawalność wzrosła po serialu „Grabiża de Monsoreau” i roli Jurka Boguna w polskim projekcie „Ogniem i mieczem”. Szeroką popularność przyniosły mu seriale kryminalne „Marsz Tureckiego” i „Petersburg gangsterski”. Aktor z łatwością radził sobie zarówno z rolami pozytywnymi, jak i negatywnymi, grając dzielnicowego w „Maryina Grove”, głównego bohatera w „Zorge”, Kaczalowa w „Raniewskiej” i Miloradoviča w „Związku Zbawienia”. W przyszłym roku widzowie zobaczą go w filmie „Hotel „Pod zmarłym alpinistą””.

Doмoгapoв przez długi czas był gwiazdą Teatru im. Моссовета. Jednаk po przybyciu nowego dyrektora artystycznego Jewgienija Marczelliego aktor oświadczył, że teatr jest niszczony, a zespół skłócony. Początkowo Doмoгapoв wziął urlop artystyczny, ale potem pojawiły się wiadomości o odsunięciu go od roli w „Tartuffie” i odmowie gry w „Hamlecie” Marczelliego z powodu niezgody z wizją dyrektora artystycznego. Aktor szczególnie ciężko przyjął odmowę władz teatru w udostępnieniu sceny na jubileusz. „To nie moja forma, nie moje istnienie na scenie, nie mój teatr. Tam wszystko jest inne – od bufetu po ludzi. Nie znam ich. Nic mnie tam już nie trzyma” – przyznał Doмoгapoв w przeddzień 60. urodzin.

Aktor nie pozostał bez sceny: grał w spektaklach Teatru Armii Rosyjskiej „Maskarada” i „Romans”, a także koncertował z muzyczną produkcją „Wiertiński”. „Byliśmy zainteresowani poruszeniem tematu Wiertińskiego z punktu widzenia emigracji, jego odczucia jako prawdziwie rosyjskiego artysty, który stał jakby ponad sytuacją i z wielką dumą nosił to miano – zauważył Domogarow. – I we wszystkich krajach świata śpiewał tylko po rosyjsku”.

Ciężkie straty

W 1991 roku Aleksander Domogarow pochował ojca, a 10 lat później — matkę. Ale to nie były jedyne ciężkie straty. Pierwszą miłość, Nataszę Sagojan, poznał w młodości. Ich wakacyjny romans przerodził się w małżeństwo, które podarowało aktorowi starszego syna Dimę. „Dokładniej mówiąc, były to bliźnięta. Jedno nie przeżyło porodu, a moja babcia powiedziała wtedy straszną rzecz, którą zrozumiałem znacznie później: „Bliźnięta nie puszczają się daleko od siebie”. Tak też się stało. I to był najstraszniejszy moment po śmierci rodziców!” – zwierzał się artysta.

23-letni Dmitrij pracował jako zastępca kierownika działu depozytów w banku i zamierzał się ożenić, kiedy jego życie dobiegło końca: w czerwcu 2008 roku on i troje jego kolegów zostali potrąceni przez SUV-a na śliskiej drodze. Aleksandr Domogarov ratował się pogrążając się w religii i pracy, czego nie wszyscy zrozumieli. „Nie mogłem odwołać międzynarodowych tournée teatru. Pracowałem w dniu pogrzebu syna, miałem spektakle, nie, to nie były spektakle, a piekielne męki! Ale media napisały w swoich paszkwilach, że Domogarov to bydlak, który nie przyjechał na pogrzeb własnego syna” – użalał się aktor.

Drugą żoną aktora została Irina Gunienkowa, która podarowała mu syna o tym samym imieniu. Żyli razem przez 12 lat, a po rozwodzie pozostali bliskimi sobie ludźmi. Dołgarow tłumaczył każdej kolejnej kobiecie, że Irina i Sasha zawsze będą częścią jego życia, co czasami komplikowało romantyczne związki. „Wiele osób nie rozumie istoty naszych relacji. Dla mnie te relacje są jasne i zrozumiałe, co więcej – są dla mnie jedynymi właściwymi w moim życiu. Przestanie spania w jednym pomieszczeniu i postawienie pieczątki o rozwodzie nie oznaczało dla mnie zerwania relacji, braku kontaktu i życia bez nich. Pozostawanie razem było już niemożliwe i oboje to rozumieliśmy ”- wyjaśniał Dołgarow.

Irina wspierała aktora w trudnych chwilach. Z kolei Domogarow nie porzucił byłej żony, gdy w 2021 roku zdiagnozowano u niej raka. Przez ponad dwa lata próbował przedłużyć życie Gunienkowej, ale w lipcu 2023 roku przyznano jej status paliatywny, a miesiąc później zmarła. „Jestem dumna z mojego syna, przetrwał, zniósł…. Nie wiem, ile go to kosztowało – może kiedyś opowie. Zniósł to, szczególnie wczorajszy dzień, z godnością, jak prawdziwy mężczyzna. Chociaż uderzyło”