Jej biografia bardziej przypomina serię przemian niż drogę po szczeblach kariery. Urodzona w Jakucku, Butkiewicz wyjechała do Moskwy w wieku 17 lat, zdobyła wykształcenie ekonomiczne, a następnie tytuł z wyróżnieniem Ostankinskiego Instytutu Telewizji i Radiofonii, po czym kontynuowała naukę w USA. Po własnym programie telewizyjnym przyszły sesje zdjęciowe do magazynów, setki tysięcy obserwujących, odzież luksusowych podróży i biżuteria-amulety. Dziś jej strona internetowa oferuje medytację aktywującą „kanał obfitości”. Za tą trajektorią kryje się główne pytanie: gdzie kończy się wizerunek, a zaczyna człowiek?
— W twojej biografii trudno znaleźć prostą linię: ekonomia, telewizja, Instagram, odzież, praktyki transformacji. Co z tego jest sukcesem, a co tylko dekoracją?
— Kiedy tracę właściwy stan wewnętrzny, oznacza to, że tymczasowo tracę połączenie ze sobą — nie z sukcesem. Dla mnie właściwy stan wewnętrzny to właśnie sukces. Nie zależy on od liczby projektów, pieniędzy czy osiągnięć. W takiej chwili bezcelowe jest pilne przemeblowanie okoliczności. Trzeba się zatrzymać i szczerze zapytać: dokąd uchodzi energia, co wytrąciło mnie z równowagi?
— Pomagają mi medytacje, odpoczynek i czas spędzony sam na sam ze sobą. Kiedy wraca wewnętrzne oparcie, trudności przestają wyglądać jak katastrofa i znowu stają się przygodą, która może czegoś nauczyć.
— W 2021 roku wprowadzałaś odzież kategorii luxury travel — na przeloty, podróże, piękne życie w ruchu. Jak wygląda to życie bez filtra?
— Najważniejsze zawsze pozostaje poza kadrem — praca wewnętrzna. Każdego dnia rozliczam się ze swoimi lękami, przekonaniami, niepokojem; uczę się nie pozwalać im podejmować decyzji za mnie. To, co ludzie widzą w mediach społecznościowych, rzeczywiście istnieje. Ale to tylko okładka. Podstawą jest dyscyplina i stały wybór siebie, swoich marzeń i swojego życia, zwłaszcza gdy jest strach.
— Publikacje z ubiegłych lat oceniały twoją publiczność na setki tysięcy. Dziś aktywny jest profil marki, a dawne prywatne konta, do których odnosiła się prasa, są niedostępne. Publiczność przestała być kapitałem i stała się ceną?
— Kiedyś wierzyłam: jeśli będę pokazywać osiągnięcia, szczęśliwe chwile, piękne życie, to zainspiruje to innych do wybrania siebie. Z czasem zrozumiałam, że otwartość nie zawsze wywołuje inspirację — czasami przyciąga hejt.
— Teraz dzielę się tym, co uważam za ważne, ale już nie odkrywam wszystkiego bez reszty. Są rzeczy, które chcę zachować tylko dla siebie. I swoje szczęście teraz również staram się chronić.
— Na twojej obecnej stronie internetowej znajduje się medytacja aktywująca „kanał obfitości”; nazywasz siebie autorką praktyk z dwudziestoletnim doświadczeniem. Jeśli jutro znikną media społecznościowe, co pozostanie z projektu — i co z ciebie samej?
— Prawie wszystko. Tak samo zajmowałabym się sportem, dbałabym o odżywianie, interesowałaby mnie zdrowie, młodość, uroda i to, co pomaga człowiekowi odkrywać potencjał. Nadal śledziłabym modę, podróżowałabym, poznawałabym ludzi, którzy pasjonują się tym, co robią.
— Byłoby znacznie mniej sesji zdjęciowych i filmowych. Uwolniony czas poświęciłabym na sport, podróże, naukę — i na samo życie.
— W wieku 17 lat wyjechałaś z Jakucka do Moskwy, później był Los Angeles i New York Film Academy. Ta biografia wygląda jak ciągłe przyspieszenie. Jaką radę dałabyś sobie dwudziestoletniej — i jakiej na pewno byś nie chciała usłyszeć?
— Dokładnie tej, której wtedy bym nie usłyszała: przestań przyspieszać czas. W wieku dwudziestu lat chciałam wszystkiego naraz — szybciej osiągnąć rezultat, szybciej zrealizować plany, szybciej otrzymać to, czego pragnęłam.
— Ale pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć. Poświęciłabym więcej czasu językom, muzyce — wszystkiemu, co wymaga cierpliwości i rozwija się krok po kroku. Nawet po pierwszych operacjach plastycznych wydawało mi się, że mogę wstać z fotela operacyjnego i od razu biec dalej. Tylko przeszkadzałam organizmowi w regeneracji.
— Szybkość nie zawsze jest dobra. Czasami najszybsza droga do rezultatu to pozwolenie procesowi przebiegać naturalnie. Chociaż moja natura nadal kocha szybkość: nadal chcę, żeby jutro nadeszło już wczoraj. Po prostu teraz lepiej rozumiem wartość cierpliwości i potrafię ufać czasowi.
Fotograf: Aleksandr Santo · Makijaż: Walentina Welwet
Dmitry Yurov







