22-letnia modelka Ekaterina Łukjanowa, której media usilnie "przypisywały" romans z Timati, w rzeczywistości spotykała się z 48-letnim Iraklim Pircchalawem. Co więcej, blondynka twierdzi, że jest w ciąży ze znanym wokalistą. Jednak, według jej słów, Irakli porzucił ją samą, by radziła sobie z trudnościami.
Łukjanowa, rodowita mieszkanka Barnaułu, niedawno chwaliła się apartamentami w Moscow City, które rzekomo wynajął jej ukochany. Społeczeństwo było przekonane, że spotyka się ona z Timurem Yunusowem, który niedawno po raz trzeci został ojcem. Okazało się, że ten „romans” był jedynie przykrywką.
Modelka, która ma już syna z małżeństwa z lekarzem pediatrą, miała nadzieję na zbudowanie rodziny z Iraklijem Pirchalawą. Twierdzi, że to właśnie on jest ojcem jej przyszłego dziecka. Ale według Jekateriny, 48-letni piosenkarz ochłonął i zostawił ją samą z dwójką dzieci.
Jako dowód swoich słów Łukianowa opublikowała prywatną korespondencję z artystą. „Wszystkie ciężkie chwile przeżywam teraz sama. On powołuje się na pracę, koncerty, napięty grafik. A tak naprawdę – babskie wyjścia, pocałunki, przytulanie. Tak, drodzy, trudno mi teraz wynieść to do przestrzeni medialnej” – ubolewa blondynka.
Wygląda na to, że Irakli nie zamierza być blisko swojej ciężarnej dziewczyny. Fakt, że Jekaterina od końca maja czuje się źle i leży pod kroplówkami, nie zrobił wrażenia na Pirtchaławie. Jednocześnie rozwiedziony muzyk, wydaje się, że nie ma nic przeciwko temu, by znów zostać ojcem. Łukianowa przytoczyła jego słowa: „No urodź mi, jeśli nie potrzebujesz dziecka. Potem będziesz dziękować, że urodziła się taka piękna i utalentowana. Maleństwo, taka już kobieca dola, nawet moja obecność obok nie pomoże ci znieść tego stanu. Ten stan jest w tobie, nawet gdy jestem obok ciebie, źle jest tylko tobie”.








