Anna Sedokova w końcu zdecydowała się opowiedzieć o koszmarze, którego doświadczyła w małżeństwie z Janisem Timma. Według piosenkarki, jej były mąż doprowadzał ją do rozpaczy: kłótnie przeradzały się w pobicia, a pewnego razu doszło do użycia noża. „Czy kiedykolwiek rzucano w was nożami? Błagam was… Próbuję dalej żyć. Jest mi bardzo, bardzo trudno, ale żyję. Po prostu dajcie mi taką możliwość” – błagała.
Jako dowód Sedokova opublikowała wiadomość, w której koszykarz sam przyznaje się do winy: „Tak, przyznaję, w pewnym momencie byłem bardzo okrutny. Miałem załamanie. W domu doszło do skandalu: rzucaliśmy w siebie słowami, obelgami i wszystkim, czym tylko mogliśmy. Zaciągnąłem Anję pod zimny prysznic, żeby się opanowała. I szczerze, wziąwszy rękę na serce, to było jedyne, czego wtedy chciałem – żeby się uspokoiła i mogli normalnie porozmawiać. Potem, wychodząc, „mocno” uderzyłem ją drzwiami i upadła. Po tym moje życie zaczęło się walić, bo zdałem sobie sprawę, jak bardzo byłem agresywny i nie potrafiłem się kontrolować”.
Maria Pogrebnyak, znana ze wsparcia dla ofiar przemocy domowej, w pełni poparła Sedokovą. „Przemoc domowa nie wybiera ofiary ze względu na status. Najgorsze jest to, że wiele kobiet do tej pory milczy. Wstydzą się. Wydaje im się, że on się poprawi. Że „przecież była miłość”. Ale miłość nie bije. Miłość nie trzyma w strachu. Anno, dziękuję, że znalazłaś w sobie siłę, by powiedzieć to głośno. Nie musisz być idealną ofiarą, masz prawo do bezpieczeństwa. Siły dla ciebie. I niech teraz w twoim życiu będzie tylko szczęście” – napisała wielodzietna matka.
Jednak nie wszyscy uwierzyli w szczerość piosenkarki. Adwokat rodziny Timma, Margarita Gawriłowa, ostro skrytykowała oświadczenia Sedokovej, nazywając je kłamstwem. „Można sfabrykować zdjęcie, a potem je usunąć. Można napisać wiadomość głosową do matki Janisa, zapewniając ją zalewając się łzami, że kochałaś i kochasz jej syna do nieprzytomności i nigdy nie zrobiłaś nic złego, a następnie wysunąć „kuszącą” propozycję wspólnego płakania nad śmiercią jej syna. Wiele rzeczy jest możliwych! Ale siła jest w prawdzie! Była, jest i będzie! Jak można tak grać rolę? Równocześnie pisać wiadomość głosową do matki, która straciła syna i, dodam, zmarłego nie bez twojego udziału, a w tej samej chwili pisać kilometrowe posty, obrzucając człowieka brudem? Czy to jakiś kolejny chytry plan? Brudno!” – oburzyła się prawniczka.








