Rosyjskie media pod koniec czerwca wywołały niemałe poruszenie: siecią obiegła wiadomość o „tajnym ślubie” piosenkarza SHAMAN (Jarosława Dronowa) i szefowej Ligi Bezpiecznego Internetu Jekateriny Mizuliniej. Pretekstem do tych doniesień była skromna uroczystość w jednej z restauracji w Moskwie, nad stawami patriarszymi.

Według doniesień, wieczór odbył się w wąskim gronie — wśród gości wymieniani są matka panny młodej Elena Mizulina i piosenkarz Grigorij Leps. Gościom wręczano bukiety białych róż, wznoszono toasty i śpiewano piosenki. Wybór daty nie był przypadkowy: uczta zbiegła się z rocznicą znajomości pary — Dronow i Mizulina poznali się trzy lata wcześniej, w czerwcu, podczas transmisji na żywo.

Jednak sam artysta szybko ostudził zapał fanów. Na konferencji prasowej w centrum multimedialnym „Rossija siegodnia” 29 czerwca SHAMAN ze śmiechem odniósł się do plotek: „Wieczorami leżymy na kanapie, po prostu pękamy ze śmiechu od tych wiadomości i nie wiemy, co robić. Albo mamy się potajemnie żenić, albo potajemnie rozwodzić”. I dodał: „Wy w końcu zdecydujcie, czy nas żenicie, czy rozwodzicie?”

Według Dronowa, żadnego tajnego ślubu nie było — „to był zwykły obiad z rodziną. I, szczerze mówiąc, nie tajny”. Piosenkarz przypomniał, że z Jekateriną są od dawna oficjalnie małżeństwem: para zarejestrowała związek małżeński już 5 listopada 2025 roku w urzędzie stanu cywilnego w Doniecku. Zatem czerwcowa uczta była nie ślubem, a rodzinnym świętem, które dziennikarze pomylili ze ślubem.

O swoich relacjach artysta mówił otwarcie na długo przed rejestracją. Jeszcze pół roku przed nią Dronow publicznie oświadczył: „Oświadczam oficjalnie wobec wszystkich — jesteśmy parą, spotykamy się, jesteśmy razem”. Dziś SHAMAN pozostaje jednym z najbardziej rozchwytywanych wykonawców rosyjskiej sceny estradowej, a jego związek z Jekateriną Mizuliniej — jednym z najczęściej omawianych tematów kroniki towarzyskiej. I sądząc po nastroju samego artysty, plotki dotyczące ich rodziny raczej go bawią, niż martwią.