46-letnia Anna Semenowicz, znana nie tylko jako piosenkarka, ale także jako szczera rozmówczyni swoich fanek, ponownie poruszyła palący temat. Tym razem była solistka „Blestiaszczich” emocjonalnie wypowiedziała się na temat mężczyzn, którzy pozwalają sobie komentować wybór jedzenia swojej towarzyszki na randce.

Artystka kategorycznie odrzuca ideę, że kobieta powinna udawać „czyjś ideał” i ograniczać się do „jednego listka sałaty”, jeśli ma ochotę zjeść porządnie i smacznie. „Kto wymyślił te zasady? Kto je napisał i gdzie? Jem z apetytem, jem smacznie, dobrze, zarówno na randkach, jak i w domu, i generalnie wszędzie, gdziekolwiek jestem” – oświadczyła Semenowicz.

W programie „12 pytań do dorosłego” Anna przyznała, że natychmiast przerwałaby randkę, gdyby mężczyzna ośmielił się ją krytykować za zamówione dania. „Gdyby na randce mężczyzna zwrócił mi uwagę, że dużo zjadłam, wstałabym, odwróciła się i wyszła. I więcej z tym mężczyzną na randkę bym nie poszła. W sensie, co to znaczy, że dużo zjadłam? Jeśli nie masz pieniędzy, żeby mnie nakarmić, sama za siebie zapłacę” – ostro wypowiedziała się piosenkarka.

Zdaniem Semenowicz, właśnie dlatego tak ważny jest własny dochód i zawód dla kobiety. Nie po to, by coś udowadniać mężczyźnie, ale po to, by mieć możliwość odejścia ze związku, w którym jest poniżana, niedoceniana lub wytykana z powodu drobiazgów. „Jeśli teraz oszczędza na sałatce dla ciebie, to wyobraź sobie, co będzie, jeśli ułożycie sobie związek. On będzie zawsze na tobie oszczędzał! Kobiety muszą nauczyć się siebie cenić, a nie walczyć o każdego samca jak o ostatnią nadzieję” – dodała.

Sama Anna, wygląda na to, że nie musi mierzyć się z takimi problemami. Od trzech lat u jej boku jest przedsiębiorca Denis Szrejer, nazywany jej narzeczonym. Semenowicz nie ukrywa pragnienia założenia rodziny i wyjścia za mąż, ale nie czyni z tego celu nadrzędnego. Liczy na to, że pewnego dnia przymierzy białą suknię, ale nie naciska na wybranka, zwłaszcza że ten niedawno rozwiódł się z żoną mieszkającą w Niemczech i potrzebuje „trochę pożyć w stanie kawalerskim”.