62-letni Soso Pawliaszwili i Irina Patłach są razem od ponad dwóch dekad, ale ich historia miłosna zaczęła się na długo przed tym. Irina jest prawie 17 lat młodsza od piosenkarza, a poznali się w latach 90., gdy miała zaledwie 16 lat. Patłach uczęszczała na koło teatralne, a Soso ćwiczył w pobliżu ze swoim zespołem „Mironi”.

Iryna wspomina, jak kiedyś podeszła do Pawliashvili po autograf: „Zobaczyłam go, postanowiłam wziąć autograf. Podeszłam, powiedziałam: „Dzień dobry!” Siedział odwrócony do mnie plecami. I tak powoli, powoli się obrócił z poważną miną — i rozpłynął się w uśmiechu. A ja pomyślałam: „Oto jest, taki świetny! Bez zadęcia!” Sam Sosso przyznaje, że od razu poczuł do młodej Iryny coś szczególnego: była piękna, odważna, a jej podobały się jego piosenki.

Relacja nie rozwijała się od razu. Irina zakochała się na dobre dopiero po dwóch latach. W tym czasie Soso był żonaty, miał syna Levana, chociaż małżeństwo z Nino było już tylko formalnością – żona mieszkała w Gruzji, a Pawliashvili spędzał coraz więcej czasu w Moskwie. „Jako mężczyzna oczywiście pierwszy zacząłem przejawiać inicjatywę. Ale jako dziewczyna, ze swojej strony, Irina też nie pozostawała bierna. Było dla mnie oczywiste, że nasze wzajemne zainteresowanie jest obopólne” – dzielił się piosenkarz.

Rodzice Iriny, która nie miała jeszcze 20 lat, byli w szoku, gdy dowiedzieli się o jej związku ze znanym piosenkarzem. Jej ojciec, Borys, przyznał później w programie telewizyjnym, że jego pierwszym pragnieniem było „zrzucenie Soso z balkonu”. „Pierwsza reakcja to był szok. Wiedzieliśmy, że jest wielkim miłośnikiem kobiet. Określiłem go jako bawidamka na ogólnosowiecką skalę. Reakcja była negatywna, nie wierzyłem w ten sojusz. Myślałem, że się rozstaną, a dziewczynka będzie straumatyzowana” – mówił. Ojciec Iriny umówił nawet Pawliaszwilego na spotkanie w restauracji, aby zmusić go do rozstania z córką. Atmosfera była napięta i w pewnym momencie Soso przeprosił, wyszedł „na minutę” i nie wrócił. Borys był zły, ale później przyznał, że piosenkarz postąpił mądrze, unikając wielkiej kłótni.

Rodzice Iriny pogodzili się z ich związkiem dopiero po latach. Krępowało ich to, że do 2003 roku Pawliashvili nie rozwiązał swojego pierwszego małżeństwa. Ale kiedy Irina zaszła w ciążę, Soso formalnie się rozwiódł. Sam piosenkarz zresztą twierdził, że rodzice jego wybranki spodobali mu się od samego początku. Tak opisywał spotkanie z nimi (pomijając kłótnię z ojcem): „Kiedy spotkałem jej rodzinę, zrozumiałem, że są to bardzo postępowi, nowoczesni ludzie. I jakoś bez większego wysiłku zaprzyjaźniliśmy się. Gdyby nie to – nie bylibyśmy z Iriną razem”.

W 1996 roku, mniej więcej na rok przed rozpoczęciem ich związku, Soso miał poważny wypadek, po którym zaczęły się u niego napady epilepsji, najczęściej podczas snu. „Bałem się zasypiać. Nic nie pomagało, żadne leki. Czasem zdarzało się to trzy razy w nocy lub raz w miesiącu. Znacznie przytyłem, bo nie mogłem się ruszać” – wspominał muzyk. Dowiedziawszy się o jego problemach zdrowotnych, Irina zrozumiała, że jest mu potrzebna. „Wtedy nikogo przy nim nie było. Trzeba było włożyć wysiłek, żeby te straszne napady minęły. Następnego dnia nie pamiętał, kim jest i co robił. Dla mnie była to prawdziwa szkoła życia” – mówiła. Później Soso przyznał, że choroba ustąpiła po narodzinach jego pierwszej córki Lizy w 2004 roku. W tym czasie on i Irina już występowali razem: była chórzystką i tancerką w jego zespole. Według Soso, Irina nie pozwoliła jego talentowi „rozproszyć się na drobiazgi”. Narodziny córki jeszcze bardziej zbliżyły parę.

W 2008 roku u Soso Pawliawiaszwili i Iriny Patłach urodziła się druga córka, Sandra. Media pisały, że piosenkarz, z jego gruzińską skłonnością do wielkiej rodziny, chciał, aby wszyscy bliscy mieszkali obok siebie. Tak więc, w tym samym domu, co apartamenty Soso, zaczęli mieszkać rodzice Iriny, a później także jego dorosły syn z pierwszego małżeństwa, Lewan. Dwie dekady później nadal nie są oficjalnie małżeństwem. Irina mówi, że sama nie chce pieczątki w paszporcie, nie chcąc obarczać ich związku. Soso tak wyjaśnia sekret ich udanych relacji: „Uważam, że dwie zakochane osoby mogą ze sobą żyć, jeśli łączy ich główny cel – bycie razem. Jeśli ktoś nie chce ustąpić, a chce coś udowodnić – oto przyczyna wszystkich konfliktów. Na początku wspólnego życia miałem rozmowę z Ircą: jeśli chcemy być razem – to będziemy razem. A jeśli nie chcemy – to nie ma co się torturować. I nie chodzi o dziecko, nie o jakąś tam odpowiedzialność: jeśli nie chcesz żyć z człowiekiem, to nie powinieneś tego robić”.