Natalia Turetskaya, córka znanego Michaiła Tureckiego, wreszcie pokazała wyniki testu DNA swojego trzeciego dziecka, które przyszło na świat dzięki surogatce. Wiosną 42-letnia Natalia urodziła długo oczekiwanego syna, ale w czerwcu zaskoczyła wszystkich, ogłaszając przeprowadzenie analizy DNA.
„Przedłużyło się! Wszyscy czekaliśmy, czekaliśmy… Otwórzmy razem. Strasznie”, powiedziała Natalia, trzymając w rękach kopertę. Uściśliła, że w środku są dwa dokumenty: jeden dotyczący ojcostwa, drugi macierzyństwa. Wyniki okazały się jednoznaczne: prawdopodobieństwo macierzyństwa i ojcostwa wyniosło 99,999%. „W ten sposób widzimy potwierdzenie dokumentalne, że surogactwo jest sposobem walki z bezpłodnością, sposobem podarowania rodzicom ich biologicznego dziecka. Test DNA potwierdza. Pozdrowienia dla wszystkich, których mocno zirytowałam”, podsumowała Turetskaya.
Takie zwrócenie się do krytyków nie jest przypadkowe. Pomimo że surogactwo istnieje od prawie pół wieku, wielu nadal uważa, że dziecko nie jest genetycznie powiązane z rodzicami. Jednak od dawna udowodniono, że surogatka jedynie nosi dziecko, nie mając z nim pokrewieństwa. Niemniej jednak, w komentarzach nadal można spotkać opinie typu: „Jak nazywa się osoba, która nosi w swoim łonie dziecko? Przyszła mama! Tego właśnie chciałam usłyszeć. Nie można iść wbrew naturze, jakiekolwiek wybiegi by ludzie nie wymyślali dla swego usprawiedliwienia”.
Wśród nich wielu wsparło Natalię: „Tutaj nawet DNA nie jest potrzebne – przecież jest waszą kopią. Taki słodki”; „Jesteś mądra, przykładem dla wszystkich, którzy się wahają, podziwiam cię”.
Sama Natalia Turetskaya wielokrotnie podkreślała, że nie miała wątpliwości co do swojego pokrewieństwa z dzieckiem. Test był potrzebny wyłącznie do celów formalnych. Chłopiec urodził się w Kirgistanie i do jego przyjazdu potrzebnych było wiele zaświadczeń. „Kiedy ludzie rodzą dziecko sami, w pełni kontrolują cały proces. W naszym przypadku tworzenie embrionu, transport do innego kraju, przeniesienie do surogatki, ciąża, poród, załatwianie dokumentów – wszystkiego tego fizycznie nie mogłam śledzić i kontrolować. Test DNA nie dotyczy braku zaufania, to taki sam dokument jak zaświadczenie lekarskie, akt urodzenia, paszport”, wyjaśniła.








