21 lipca 2026 roku Nani Bregvadze skończy 90 lat. Królowa romansów, Ludowa Artystka ZSRR (tytuł nadano jej w 1983 roku, wcześniej niż Jóbzefowi Kobzonowi i Edycie Piecha), nigdy nie goniła za sławą, po prostu kochała swoją pracę. Ale droga do uznania okazała się cierniowa.
Przyszła gwiazda otrzymała niezwykłe imię dzięki ojcu-aktorowi, Geworgowi Bregwadze, który grał w filmie „Złota Dolina”, gdzie bohaterka o imieniu Nani nazywała się Nato Vachnadze. Po wojnie ojciec porzucił kino i zajął się pozyskiwaniem drewna. Główną rolę w rozwoju kariery piosenkarki odegrała matka, Olga Aleksandrowna Mikaeladze, pochodząca z książęcego rodu. Dostrzegła w córce talent wokalny: już w wieku sześciu lat Nani wzruszająco wykonywała romanse „Klitka” i „Nie wyjeżdżaj, mój gołąbeczku”, które słyszała od babci i ciotki. Nani ukończyła konserwatorium jako pianistka, ale nawet bez wykształcenia wokalnego stała się poszukiwaną wykonawczynią. W latach studenckich występowała w Tbilisi Państwowym Zespole Estradowym „Rero”, a w wieku 21 lat wygrała Światowy Festiwal Młodzieży romansem „Zgasiłam świecę”. Wtedy Leonid Utiwos przepowiedział jej wielką przyszłość jako piosenkarce.
Gwiazda VIA
W 1964 roku do Moskwy przyjechał Bruno Coctrix, impresario i dyrektor paryskiej „Olimpii”. Nani Bregvadze lekkomyślnie podeszła do przesłuchania do „Moskiewskiego Music Hall”, uważając się za nieprofesjonalną piosenkarkę. Artystka przyznała, że zawsze podchodziła do wielu rzeczy „z lekceważeniem”: „Kupowałam jedną sukienkę na cały sezon; nie liczyłam, komu po występie ile minut biją brawo, kto śpiewa na koncercie jedną piosenkę, a kto siedem. Wszystko to mnie nie martwiło i, jak teraz rozumiem, ratowało mnie wszędzie i we wszystkim. Ważne było to, co ludzie myślą o moim śpiewaniu, zwłaszcza ci, którzy dobrze znają się na muzyce ”. Mimo to Nani wygrała konkurs i wyruszyła na podbój Paryża. Tam zwrócił na nią uwagę sam Charles Aznavour, a lokalna prasa aktywnie pisała o komplementach, jakimi szansonista obdarzał Gruzinkę. Jednak nic poważnego między nimi nie zaszło, ponieważ kontakty z obcokrajowcami były dla obywateli radzieckich skrajnie niepożądane. Bregvadze cieszyła się dwumiesięczną trasą koncertową, zaprzyjaźniając się z Ludmiłą Zykiną i Jurijem Gulajewem.
Po powrocie piosenkarka jeszcze przez jakiś czas występowała z „Rero”, a następnie przeszła do VIA „Orera” przy Gruzińskiej Filharmonii. W zespole złożonym z 10 młodych mężczyzn Nani szybko stała się „swoja”. Przez 15 lat z zespołem artystka zwiedziła świat, często w brudnych wagonach z wilgotną pościelą. „Do dziś nienawidzę pociągów – zwierzała się gwiazda. – Z drżeniem wspominam długie podróże rozklekotymi autobusami, obdrapane hotele. I zarabialiśmy grosze – jedenaście lub czternaście rubli, podczas gdy „Orera” był najbardziej poszukiwanym zespołem w kraju. Teraz nawet początkujący piosenkarze mają inne warunki: własnego impresario, kierowcę, luksusowe pokoje hotelowe”.
W 1966 roku do VIA dołączył Wachtang Kikabidze, z którym Bregvadze zaprzyjaźniła się na dobre. Otoczenie uważało, że artyści mają romans, ale okazało się to dalekie od prawdy. Kiedy lata później zagrali parę w filmie „Miłość z akcentem”, piosenkarka żartowała, że spełniła marzenia fanów przynajmniej na ekranie. Śmierć Kikabidze w 2023 roku była dla Nani Gieorgijewnej szokiem. „Jego córka zadzwoniła do mnie ze szpitala. Nie mógł mówić. Zapytałam: „Wachtang, chcesz, żebym do ciebie przyszła? Zamrugaj oczami, jeśli chcesz!” Uśmiechnął się i zamrugał. To był znak. Wciąż mam jego wzrok przed oczami. Chciał mnie zobaczyć! Ale… nie zdążyłam!” – narzekała gwiazda.
Kariera solowa Nani Bregvadze
Po pierwszym wieczorze artystycznym w Moskiewskim Teatrze Estrady akompaniatorka Medea Gongliashvili namawiała Nani Bregvadze do rozpoczęcia kariery solowej. Artystka najpierw machnęła ręką, ale zaczęła się zastanawiać, a kiedy zespół „Orera” zaczął się rozpadać, stworzyła duet z Medeą. W latach 80. piosenkarkę nazywano już królową romansów: z nabożeństwem wykonywała utwory „Śnieg”, „Tylko raz w życiu zdarza się spotkanie”, „Pamiętam dźwięk walca”, „Śnił mi się ogród”, „A na koniec powiem”. Głos Bregvadze rozbrzmiewał na płytach i w kinie, a w 1983 roku została Ludową Artystką ZSRR. „Na początku bardzo starałam się usprawiedliwić tytuł, a potem pomyślałam: „Czy on naprawdę znaczy coś szczególnego? Ludziom nie można oszukać nagrodami. Zaczynasz śpiewać i od razu zapominają, czy jesteś znany, czy nie, nie ma to dla nich znaczenia” – rozważała gwiazda.
Tytuł przyniósł także praktyczną korzyść: stawka Nani wzrosła do tysiąca rubli, co pozwoliło jej kupić samochód i działkę rekreacyjną. W nowym wieku sytuacja się zmieniła: w 2017 roku Bregvadze, mieszkająca w dwóch krajach, narzekała na minimalną emeryturę w wysokości 180 lari (około 4000 rubli) i przyznawała, że główne pieniądze przynoszą jej występy w Federacji Rosyjskiej. W ostatnich latach artystka nie przyjeżdża do Moskwy, a jubileusz planuje obchodzić w Gruzji.
Życie osobiste piosenkarki
Tak jak muzyką Nani Bregvadze zajęła się za namową matki, tak i wyszła za mąż dzięki jej pomocy. Matka zapraszała do domu młodych ludzi z dobrych rodzin, a jednym z nich był inżynier budownictwa Merab Mamaladze. Niepostrzeżenie zepchnął na bok wszystkich innych przyjaciół artystki, zaczął odprowadzać ją do domu, dawać kwiaty i książki. Bregvadze poczuła do niego pociąg, ale o ślubie nie myślała. Po krótkiej rozmowie z matką, która upewniła się o sympatii córki, do domu wkroczyli rodzice Meraba. Dopiero wtedy Nani zrozumiała, że związek zaszedł za daleko. Nieśmiałe próby rezygnacji ze ślubu nie powiodły się: matka oświadczyła, że to „nie gra” i nie można oszukiwać oczekiwań godnej rodziny.
Piosenkarkę niemal rzuciło w inną skrajność: zastanawiała się, czy nie powinna skierować całej uwagi na męża, ale matka ostrzegła Meraba – nie wolno jej zabraniać Nani występować. Wydawało się, że Mamaladze posłuchał żądania, ale im bardziej odnosząca sukcesy stawała się jego żona, tym bardziej był zazdrosny i zirytowany. Kiedy urodziła się córka, Katarzyna, zwaną Eką, opiekę nad nią przejęła Olga Aleksandrowna, aby tylko artystka nie porzuciła muzyki. Inżynier zaś przesiadywał do wieczora w pracy, przez co szczególnie nie pomagał w domu. Kiedy małżonkowie zostawali sami, Merab stawał się czuły i hojny.
Udostępnij
Komentarze
Newsletter
Bądź na bieżąco
Otrzymuj najważniejsze newsy o celebrytach prosto na swój e-mail