To wywiad narodził się nie w redakcji i nie według wcześniej wymyślonego planu. Główny redaktor getcelebrity.com Andriej Zarujew spotkał się z Ksenią Patrusheją — swoją przyjaciółką i koleżanką z klasy z Jużno-Sachalińska — na premierze spektaklu «Sirin» w Domu-Muzeum Czechowa, który produkuje. Ksenia specjalnie przyjechała na premierę z Petersburga, a potem kontynuowali wieczór podczas kolacji w przytulnej kawiarni «Jug 22» na Wielkiej Nikitskiej. Rozmowa, która zaczęła się jak spotkanie starych znajomych, stopniowo przekształciła się w duże i bardzo osobiste wywiad — o Paryżu, powrocie do Rosji, macierzyństwie, sile i nowej punkcie składania życia.

Ksenia Patrusheva — jedna z tych kobiet, których biografia nie mieści się w zwykłej formule «sukcesu». Paryż, moda, sesje beauty, wysoka branża, a potem — ostry zwrot: powrót do Rosji, kuchnia, sztuka cukiernicza, narodziny dziecka z autyzmem, nowy system współrzędnych i zupełnie inna rozmowa o szczęściu, sile i przyszłości.

Ksenia Patrusheva — portret editorialny
Ksenia Patrusheva. Zdjęcie z prywatnego archiwum

O Paryżu i początku kariery

— Ksenio, jeśli spojrzeć na twoje życie z zewnątrz, wydaje się, że miałaś gotowy «idealny scenariusz»: Paryż, kariera, branża beauty, znane marki. W którym momencie zrozumiałaś, że ten scenariusz — nie jest ostateczny?

— Prawdopodobnie w tym momencie, kiedy na zewnątrz wszystko wyglądało dobrze, a w środku nie było już poprzedniego ощущения ruchu. Paryż dał mi bardzo wiele. To była ogromna szkoła — dyscypliny, smaku, wewnętrznej skupienia. Tam nie można być rozluźnionym ani w pracy, ani w myśleniu. Zawsze musisz odpowiadać bardzo wysokim standardom.

Ale w pewnym momencie zrozumiałam, że można żyć w pięknej obrazku i przy tym coraz bardziej oddalać się od samej siebie. Miałam zawód, rozpoznawalność w swojej niszy, stabilną pracę, zrozumiały rytm. I mimo to w środku rosło poczucie, że moje życie powinno być większe niż po prostu udana kariera.

— W pierwotnej historii twój wejście w biznes modelkowy jest prawie jak przypadek. Czy takie rzeczy zdarzają się tylko w kinie — czy naprawdę jedno spotkanie może zmienić całe życie?

— W moim przypadku stało się dokładnie tak. Przyszłam na sesję po prostu wesprzeć przyjaciółkę, a potem wydarzenia zaczęły rozwijać się bardzo szybko. Zwrócili na mnie uwagę, pojawiły się pierwsze zdjęcia, potem znajomości, potem agencja, potem Paryż. W młodości takie zwroty wydają się naturalne: nie zdążysz się wystraszyć, bo wszystko dzieje się z prędkością.

Ale teraz rozumiem: przypadek — to tylko pierwszy impuls. Potem wszystko decyduje charakter. W pięknej branży bardzo szybko staje się jasne, kto przyszedł na parę klatek, a kto jest w stanie wytrzymać obciążenie, konkurencję, samotność i ciągłą konieczność bycia w formie — nie tylko fizycznej, ale i wewnętrznej.

Ksenia Patrusheva — kampania reklamowa Chanel
Ksenia w kampanii reklamowej Chanel Double Perfection

— Przeżyłaś we Francji prawie jedenaście lat. Co Paryż zrobił z tobą jako człowiekiem?

— Zebrał mnie. Nauczył nie czekać, aż ktoś stworzy ci życie. W Paryżu szybko rozumiesz: nikt cię nie uratuje, nie przekona, nie ubezpieczy. Albo budujesz siebie sama, albo się rozpuszczasz.

Z drugiej strony, Paryż bardzo wyostrza poczucie formy. Tam znaczenie ma wszystko: światło, intonacja, tkanina, pauza, wyraz twarzy, gest. I wydaje mi się, że to ощущение niuansu potem zostało ze mną na zawsze. Po prostu później odeszło z fotografii i podiów — do jedzenia, do smaku, do podania, do atmosfery.

Beauty girl z Paryża

— Miałaś stabilną pozycję właśnie w sesjach beauty. Dlaczego tak się ułożyło?

— Prawdopodobnie miałam taką twarz, która dobrze działała właśnie w tej estetyce. W Paryżu utrwaliła się za mną reputacja beauty girl. To szczególny świat. W nim nie ma chaosu i przypadkowości, które czasem romantyzują w modzie. Tam wszystko jest wyważone co do milimetra: światło, skóra, tekstura, spojrzenie, kąt głowy. To bardzo subtelna praca.

I prawdopodobnie właśnie ta precyzja zawsze była mi bliska. Nie byłam osobą niekończącej się wędrówki po wybiegach. Lubiłam budować swoją niszę — nie hałaśliwą, a stabilną.

Powrót do Rosji

— I mimo to wróciłaś. Dlaczego? Dlaczego osoba, która «miała wszystko» w Paryżu, pewnego dnia wybiera Rosję?

— Ponieważ «wszystko» — to bardzo mylące słowo. Czasem naprawdę masz prawie wszystko, co uważa się za dowód sukcesu, ale nie masz ощущения domu. Nie masz poczucia, że twoje życie jest tu zakorzenione.

Powrót do Rosji dla mnie nie był gestem zaprzeczenia Paryża. To nie było «przeciw», a «za». Za możliwość życia bliżej swoich korzeni, swojego języka, swojej rodziny, za tę przyszłość, którą chciałam budować już nie jako modelka, a jako człowiek. Zaczęło mi zależeć nie po prostu na pracy, a na prawdziwym życiu, przeżywaniu życia w całości, a nie tylko jego pięknej części.

Ponadto, Rosja dla mnie — to przestrzeń żywej energii. Tu wszystko jest ostrzejsze, czasem trudniejsze, ale i szczersze. Tu mniej dekoracyjności i więcej autentyczności. A w pewnym momencie właśnie to staje się ważniejsze niż komfort.

Od mody do sztuki cukierniczej

— Po Paryżu niespodziewanie poszłaś uczyć się kulinarnej sztuki. Czy to wyglądało jak ucieczka z jednej estetyki do drugiej?

— Nie, raczej jak naturalne kontynuacja. Ludzie często myślą, że moda i gastronomia — to różne światy. A ja widzę między nimi bardzo wiele wspólnego. I tam, i tam jest kompozycja, niuans, poczucie materiału, praca z wrażeniem. Tylko w jednym przypadku tworzysz obraz, a w drugim — smak i emocjonalną pamięć.

Rzeczywiście myślałam szerzej, o restauracji, o kuchni, o pełnym projekcie gastronomicznym. Ale życie dość szybko pokazało, że moje relacje z jedzeniem będą rozwijać się według własnego scenariusza. W pewnym momencie bardziej wciągnęła mnie sztuka cukiernicza. W deserach jest bardzo dużo precyzji, prawie jubilerskiej. I to jest mi bliskie.

— Co cię szczególnie zahaczyło w deserach?

— W nich jest jednocześnie surowość i delikatność. Deser nie toleruje przybliżeń, ale przy tym musi budzić uczucie. To nie po prostu «słodkie». To nastrój, wspomnienie, czasem prawie terapia.

Ogólnie wydaje mi się, że deser — to bardzo szczery gatunek. Nie może być przekonujący w połowie. Albo w nim jest pomysł, smak, miara, charakter, albo to po prostu piękna rzecz bez duszy. A ja zawsze chciałam robić nie po prostu pięknie, a z sensem.

Ksenia Patrusheva — artystyczny editorial
Ksenia Patrusheva. Sesja editorialna

Macierzyństwo i nowe współrzędne

— Potem w twoim życiu wydarzyła się prawdopodobnie najsilniejsza przeocena wszystkiego — macierzyństwo.

— Tak. I macierzyństwo w moim przypadku bardzo szybko przestało być abstrakcyjnym pięknym tematem. Stało się rzeczywistością, w której trzeba nie pozować, a wytrzymywać. Kiedy pojawia się dziecko, w ogóle zaczynasz inaczej patrzeć na siebie, na czas, na ambicje. A kiedy dowiadujesz się, że dziecko ma autyzm, to zmienia cię jeszcze głębiej.

Przestajesz żyć w kategoriach zewnętrznego wrażenia. Zaczynają cię martwić zupełnie inne rzeczy: jak pomóc, jak zrozumieć, jak nie przegapić, jak zbudować dzień, jak znaleźć siły, jak nauczyć się widzieć nie diagnozę, a człowieka.

— Powiedziałaś bardzo ważną rzecz: od narodzin dziecka zajmujesz się studiowaniem problemów dziecięcego autyzmu. Co to znaczy w praktyce?

— To znaczy, że nie chciałam być po prostu przerażoną matką, która żyje od niepokoju do niepokoju. Było mi ważne zrozumieć. Czytać, obserwować, rozmawiać ze specjalistami, widzieć prawidłowości, studiować problemy dziecięcego autyzmu, uczyć się rozumieć reakcje swojego dziecka, jego tempo, jego cechy, jego język.

Kiedy stajesz twarzą w twarz z taką historią, bardzo szybko rozumiesz, że powierzchowność tu jest niemożliwa. Albo wchodzisz w to naprawdę, albo cały czas żyjesz w ощуciu bezradności. A ja nie chciałam być bezradna. Było mi ważne stać się dla swojego dziecka podporą.

— Jak trudno jest przechodzić tę drogę samemu?

— Bardzo trudno. I tu nie chce się niczego upiększać. Kiedy sama wychowujesz dziecko, sama odpowiadasz za codzienne życie, za zdrowie, za rozwój, za pieniądze, za swoje wewnętrzne состояние, — nie masz luksusu rozpaść się. Nawet jeśli bardzo chcesz.

Ale w tym jest i druga strona. Stajesz się szczersza. Zrzucasz wszystko zbędne. Zaczynasz lepiej rozumieć swoje realne siły i realne granice. I stopniowo odkrywasz, że w tobie jest o wiele więcej wytrwałości, niż myślałaś.

Nowe określenie sukcesu

— Co dzieje się z pojęciem sukcesu w takie okresy?

— Ono całkowicie się zmienia. Wcześniej sukces mógł kojarzyć się z projektami, kontraktami, statusem, geografią. Teraz sukces dla mnie — to kiedy moje dziecko robi krok naprzód. Kiedy widzę, że lepiej czuje świat, lepiej wchodzi w interakcje, jest spokojniejsze, pewniejsze. Kiedy sama się nie łamię, a kontynuuję żyć, pracować, budować, kochać.

Wydaje mi się, że ogólnie po poważnych życiowych próbach człowiek przestaje wierzyć w błyszczące definicje sukcesu. Sukces — to nie obrazek. To zdolność nie zdradzić życia, kiedy przestaje być wygodne.

— Miałaś doświadczenie warsztatów dla szczególnych dzieci. Czy to jednorazowa historia czy kierunek, który chcesz rozwijać dalej?

— Bardzo bym chciała to rozwijać. Ponieważ zobaczyłam, jak jedzenie i proces tworzenia czegoś rękami działa jak język kontaktu. Czasem przez smak, teksturę, formę, powtarzalne działanie dziecko włącza się w świat łatwiej niż przez bezpośrednie słowa i wymagania.

Wydaje mi się, że za tym jest wielka przyszłość — nie tylko jako gest charytatywny, a jako pełna sensowna praktyka. Inkluzja w ogóle powinna przestać być pięknym słowem dla raportów. Powinna stawać się częścią realnego miejskiego życia.

Przyszłość: deserowy projekt z duszą

— Jak widzisz swoją sprawę dzisiaj? Czy to po prostu produkcja deserów czy już coś więcej?

— Na pewno nie interesuje mnie robienie «jeszcze jednego sympatycznego projektu deserowego». Chcę, żeby moja sprawa miała charakter i wewnętrzną historię. Żeby to były desery, za którymi czuje się smak, pamięć, uwagę do detali i ludzki doświadczenie.

Bliska mi jest idea małego, bardzo jakościowego projektu w Petersburgu — może najpierw kameralnego. Bez zbędnego zamieszania, ale z silną tożsamością. Plus interesują mnie kolaboracje, formaty pop-up, praca z kawiarniami, wydarzeniami, markami. I być może później — część edukacyjna lub społeczna, związana z dziećmi i matkami, które przechodzą trudną drogę i chcą nie po prostu przetrwać, a przywrócić sobie ощущение życia.

— Czyli projekt może mieć i wymiar społeczny?

— Obowiązująco. Na razie nie chcę mówić zbyt głośnymi słowami, ale naprawdę ważne jest dla mnie, żeby sprawa nie istniała w próżni. Kiedy sama przechodzisz przez silną osobistą transformację, nie wystarcza ci po prostu sprzedawać produkt. Chce się, żeby w nim było coś jeszcze — wsparcie, sens, ludzkie ciepło.

Być może to będą specjalne programy, warsztaty, kolaboracje z fundacjami lub centrami. Być może projekty dla kobiet, które na nowo składają siebie po ciężkich życiowych zmianach. Na razie podchodzę do tego ostrożnie, ale na pewno czuję, że moja droga nie jest tylko o jedzeniu.

Ksenia Patrusheva — fashion editorial
Ksenia Patrusheva. Fashion editorial, Paryż

Paryska precyzja i rosyjska głębia

— Co jest ci dziś bliższe: paryska precyzja czy rosyjska głębia?

— Wydaje mi się, że we mnie teraz jest i to, i to. Paryż nauczył mnie jakości, formy, zawodowej wymagalności. Rosja zwróciła mi głębię, żywe uczucie, prawo do bycia nieidealną, ale autentyczną.

I prawdopodobnie dopiero teraz zaczynam naprawdę łączyć te dwie części w sobie. Wcześniej cały czas byłam albo w ruchu, albo w walce, albo w adaptacji. Teraz pojawia się szansa nie po prostu przetrwać w okolicznościach, a wreszcie budować coś swojego — z własnego doświadczenia, własnego bólu, własnej piękności.

— I ostatnie pytanie. Gdybyś dziś musiała w jednej frazie wyjaśnić, o czym jest twoja historia, co byś powiedziała?

— O tym, że życie nigdy nie musi iść prosto. Czasem najważniejsze zwroty wyglądają jak strata, jak odmowa, jak pauza, jak wymuszone spowolnienie. A potem okazuje się, że właśnie tam człowiek spotyka siebie prawdziwego.


Biografia Kseni Patrushevej

Ksenia Patrusheva — modelka, cukierniczka i autorka przyszłego projektu deserowego w Sankt Petersburgu. Urodziła się w 1980 roku w mieście Jużno-Sachalińsk. Ukończyła Moskiewski Instytut Druku, gdzie studiowała na redaktora i wydawcę. Do biznesu modelkowego weszła prawie przypadkowo: po sesji, na której ją zauważono, otrzymała zaproszenie od agencji Madison i przeprowadziła się do Paryża. We Francji przez prawie jedenaście lat pracowała w branży beauty, współpracowała z Helena Rubinstein, Chanel, Guerlain i Cartier, brała udział w międzynarodowych projektach reklamowych i magazynowych. Po powrocie z Paryża do Rosji uczyła się na szefa kuchni i później skupiła się na sztuce cukierniczej. Po narodzinach syna na jakiś czas odłożyła plany zawodowe, poświęcając się macierzyństwu i studiowaniu problemów dziecięcego autyzmu. Dziś wraca do sprawy już z innym spojrzeniem — łącząc doświadczenie wysokiej mody, gastronomiczną precyzję i osobistą historię siły, troski i wewnętrznego przebudowania.